REBIRTH - koncert
ON AIR - debiutancki krążek zespołu REBIRTH - to żywiołowe kompozycje, niepokorne aranżacje i niezapomniane emocje. Album, owoc zespolenia talentów młodych muzyków, powstał w hołdzie dla legendy polskiej muzyki jazzowej - Jana Ptaszyna Wróblewskiego. To pierwszy album poświęcony Mistrzowi. Ale to także utwory Krzysztofa Komedy i Wojciecha Karolaka - muzyków, z którymi Jan Ptaszyn Wróblewski wielokrotnie współpracował. Inspiracją (nie kryjemy naszej satysfakcji!) dla powstania projektu był Kalisz Ptaszyn Fest. To tu narodziło się piękne artystyczne przymierze pomiędzy jazzowymi mistrzami a muzyczną młodzieżą z impetem wkraczającą w świat muzyki improwizowanej. To tu w chłodny marcowy wieczór grupa młodych, niesamowicie utalentowanych muzyków z formacji REBIRTH zainaugurowała pierwszą edycję festiwalu i całkowicie zawładnęła sercami publiczności. Młodzi w składzie: Leon Jakubek, Tymon Okolus, Wojciech Lubczyński, Andrzej Frydko, Piotr Golec, dali z siebie wszystko - grali z pasją, mocą i przekonaniem, jakby chcieli udowodnić, że duch Ptaszyna ma w nich godnych następców. I patrząc na entuzjastyczną reakcję publiczności, można śmiało powiedzieć, że to udowodnili. Debiutancką płytą zespół pięciu wspaniałych młodych muzyków rozpoczyna karierę w momencie, gdy prawie wszyscy bohaterowie złotej ery polskiego jazzu zeszli już ze sceny; budzi się nowa epoka, która idzie tak szerokim nurtem, że trudno ją jeszcze określić. Rebirth - to odrodzenie, revival, ale nie jazzu nowoorleańskiego, jak sugerowałaby nazwa zespołu, lecz jazzu nowoczesnego, powrót do dawno ugruntowanych wartości i wzorów.
On Air to hołd dla Ptaszyna, legendy i ikony polskiego jazzu. Tytuł płyty nawiązuje do audycji radiowej, która królowała w eterze przez ponad pół wieku, która była źródłem inspiracji dla kilku pokoleń - jak się okazuje, również tego najmłodszego. Otwierające tę płytę "Intro" to w rzeczywistości outro, końcówka ostatnich zupełnie "Trzech kwadransów jazzu". Pięciu muzyków, pięć utworów. Trzy pierwsze to kompozycje Ptaka, czwarty - Krzysztofa Komedy, piąty - Wojtka Karolaka. W Sekstecie Komedy Ptaszyn startował, z Karolakiem współtworzył Jazz Believers, Polish Jazz Quartet i Mainstream. Rebirth to kwintet bez lidera - wszyscy grają na równych prawach, każdy ma coś do powiedzenia. Razem tworzą nową, spójną jakość. Zaskakująca, rzadka w tego typu zespole kombinacja trąbki i puzonu (zazwyczaj na froncie są trąbka i saksofon, puzon dołącza jako trzeci głos w sekstecie), oryginalne aranżacje, współczesne podejście do rytmu, granie dojrzałe, świeże, intrygujące brzmienie - cool, mysterious i... up-to-date. Ukłon w stronę historii i tradycji, gest wdzięczności, ale także otwarcie nowej perspektywy, nowa szansa i obietnica.
Paweł Brodowski
Nieubłaganie zwiększa się różnica wieku między moją skromną osobą a najmłodszymi adeptami muzyki, których spotykam na swojej drodze. Optymizmem napełnia mnie fakt, że - przynajmniej taka jest moja obserwacja - porozumienie w muzyce nie zna barier, w tym właśnie różnicy wieku chociażby. Rebirth poznałem w swoim studio Tokarnia 2.0, realizując ich debiutancki album. Zatem tym razem nie skrzyżowaliśmy dróg jako współmuzykujący, ale na linii artyści-realizator dźwięku, z nadanymi przez skład kompetencjami "subtelnego podpowiadacza sesyjnego". Ktoś może nazwałby to producentem, ale w tym przypadku byłoby to nadużycie, bo Panowie tak dobrze wiedzą, czego chcą od muzyki, czego szukają rejestrując swoje znakomite kompozycje, czy też opracowania znanych tematów, że moja rola to tylko głos z zewnątrz; lekkie, w wolności wyboru: skorzystamy, nie skorzystamy, sugestie. Odbyłem tę sesję w poczuciu, że siedzę jak z kolegami rówieśnikami i rejestrujemy kolejne utwory, swobodnie o nich rozmawiając, wymieniając spostrzeżenia i znajdując konsensus w kwestii tego - czy jak się to na sesjach mówi: "mamy to!" Po czasie mam taką refleksję, że z Rebirthem doświadczyłem takiej w moim rozumieniu prawdziwej wolności twórczej i świeżości, która nie neguje pokoleń, stylistyk i muzycznych poglądów, tylko otwarta jest na świat zewnętrzny. I choć jestem przekonany, że bez mojego udziału poradziliby sobie równie dobrze, to jakoś ucieszyła mnie ta wymiana energii, a fakt że ich metryka, gdyby tylko uchem rzucać, wskazywałaby na sporo więcej (w tym pozytywnym sensie wrażenia doświadczenia i opanowania kunsztu muzycznego), a zarazem duch młodości jest dobrze wyczuwalny, zbierają się na coś, co w obcowaniu ze sztuką w ogóle jest dla mnie niezwykle istotne. Dziękuję za to spotkanie i licząc na więcej, życzę szerokiej, acz krętej (przygodowej) drogi!
Jan Smoczyński
Trudno jest dzieła skończone i znane opracować od nowa tak, aby ich nie zubożyć i nie przekłamać ich przesłania. Prawdziwie twórcze opracowanie dzieła to wielka sztuka. Zespół REBIRTH sprostał temu karkołomnemu zadaniu wybornie. Kompozycje Ptaka, Karolaka i Komedy zostały podane od nowa pięknie, smacznie i autorsko. Rzekłbym - jazzowe gourmet. To oryginalne, własne i fascynujące słyszenie znanych utworów. Gratuluję!
Piotr Baron
To pierwsza płyta poświęcona Ptaszynowi. Robi to zespół bardzo młody, ale mający krystalizującą się wizję, do tego odważną. Interpretacja ptaszynowych klasyków idzie bardzo daleko. Tak naprawdę to czas wszystko pokaże. Czy płyta stanie się wizytówką grupy, jej bardzo oryginalnego widzenia muzyki? Niewątpliwie jest nad czym pochylić ucho, bo kwintet ma wybitnie swoje brzmienie. Co jednak zrobi z tym dalej? W każdym razie od występu na "I Ptaszyn Fest" nie stał w miejscu. Nagrania budzą nadzieję, zwłaszcza że przed chłopakami całe życie. Niczego jeszcze nie muszą, a móc mogą jeszcze wiele.
Bilety do nabycia na: KupBilecik