"Jesteśmy jedną, wielką rodziną", czyli co mówi koleś z IT, kiedy chce się wbić na twoje u
Raz naprawił ci VPN-a i zapamiętał. Sebastian z trzeciego piętra. Przy ekspresie: "słyszałem, że w sobotę coś się dzieje… Będę! Przecież jesteśmy rodziną". Sebastian w to nie wierzy. Ty w to nie wierzysz. HR, który to wymyślił, nie wierzy najbardziej. Sebastian w sobotę o 19:03 wchodzi z jednym winem, wychodzi po sześciu twoich. W prezencie przyniósł ci ładowarkę. Chipsy "na stół" zjada sam. O 22 mówi twojej koleżance z liceum, którą zaprosiłeś licząc na więcej, że "zarządza infrastrukturą". O 23 mówi to tobie. O północy pijany kasuje ci VPN-a na firmowym laptopie i wychodzi z koleżanką i resztą gości na lepszą imprezę.
Zapraszamy na impro o zdaniach, w które nie wierzy nikt, a wszyscy ich używają. "Jesteśmy rodziną", "w tej firmie nie mówimy problem, mówimy wyzwanie", "to nie zwolnienia, to restrukturyzacja". Zagramy z waszych historii. Sebastianie - w sobotę nic się nie dzieje.