Książulo wypuścił własną pizzę i wywołał burzę. „Płaci za sukces”
Książulo wprowadził na rynek własną pizzę we współpracy z Żabką i niemal natychmiast znalazł się w ogniu krytyki. Internauci zarzucają mu hipokryzję, utratę wiarygodności i „sprzedanie się”. Nie wszystkim odpowiada również cena produktu ani logo „Muala” na opakowaniu. Tylko czy decyzja o rozwijaniu własnego biznesu rzeczywiście powinna przekreślać dorobek popularnego twórcy?
Pizza Książula w Żabce. W sieci zawrzało
Książulo pokazał na YouTubie kulisy powstawania „Muala Pizzy”. Oficjalną premierę produktu w Żabce zaplanowano na 7 października, jednak wcześniejsze przecieki sprawiły, że dyskusja rozpoczęła się jeszcze przed debiutem.
Do sprzedaży trafiły dwa warianty: pepperoni oraz serowy z jalapeño. Każdy kosztuje 24,99 zł. W komentarzach szybko pojawiły się głosy rozczarowania ceną, a także zarzuty, że twórca odchodzi od wartości, które wcześniej budowały jego popularność.
Niektórzy widzowie krytykują samo umieszczenie oznaczenia „Muala” na pudełku. Inni twierdzą, że Książulo stracił wiarygodność i stał się kolejnym influencerem, który wykorzystuje swoją rozpoznawalność do zarabiania pieniędzy.
Krytyczne pytania o spójność deklaracji z działaniami są zrozumiałe. Książulo zbudował markę między innymi dzięki recenzjom jedzenia i wizerunkowi zwyczajnego faceta, którego opinie trafiały do szerokiej publiczności. To naturalne, że część odbiorców zastanawia się, jak własny produkt wpisuje się w ten wizerunek.
Jest jednak różnica między ocenianiem decyzji biznesowej a personalnymi atakami.
Czy własna pizza oznacza koniec wiarygodności?
Książulo podkreślał, że sprzedaje własny produkt za pośrednictwem dużej sieci handlowej, a nie reklamuje cudzej pizzy. Zwracał też uwagę, że czym innym byłoby przyjmowanie pieniędzy w zamian za pozytywne recenzje restauracji.
To rozróżnienie ma znaczenie. Wprowadzenie na rynek własnego produktu nie jest samo w sobie dowodem, że wcześniejsze recenzje były nierzetelne. Można dyskutować o tym, czy nowy kierunek pasuje do dotychczasowego wizerunku twórcy, ale nie należy automatycznie utożsamiać działalności biznesowej z brakiem uczciwości.
Nie oznacza to oczywiście, że Książulo powinien być zwolniony z krytyki. Odbiorcy mają prawo rozliczać go z wcześniejszych deklaracji, oceniać cenę pizzy i zastanawiać się, czy komercyjne przedsięwzięcia nie wpłyną na ich zaufanie do jego kanału.
Sama chęć zarabiania nie musi jednak oznaczać kompromitacji. Popularność otwiera przed twórcami możliwości, z których wcześniej nie mogli korzystać. Trudno oczekiwać, że ktoś, kto osiągnął finansowy sukces, zrezygnuje z każdej kolejnej szansy na rozwój tylko dlatego, że już dobrze zarabia.
Spróbowałem pizzy pepperoni Książula. Jak wypada?
Poza internetową burzą pozostaje jeszcze najważniejsza kwestia: smak. Autor tej opinii spróbował wariantu pepperoni i ocenia, że w kategorii amerykańskich pizz typu pan jest to naprawdę udany produkt.
To oczywiście subiektywne wrażenie. Jednym pizza może smakować, innym nie przypadnie do gustu. Podobnie jest z ceną wynoszącą 24,99 zł — dla części klientów będzie akceptowalna, dla pozostałych okaże się zbyt wysoka.
Warto jednak oceniać produkt zgodnie z tym, czym faktycznie jest. To pizza na grubym cieście, inspirowana amerykańskim stylem. Właśnie w tej kategorii wariant pepperoni zdobył uznanie autora tekstu.
Nazwisko twórcy na opakowaniu nie powinno ani automatycznie podnosić oceny produktu, ani z góry skazywać go na krytykę. Podobnie internetowe kontrowersje nie zmieniają smaku samej pizzy.
Co zrobiłbyś na miejscu Książula?
Wyobraź sobie, że przez lata budujesz rozpoznawalność, rozwijasz własną markę i przechodzisz przez kolejne kryzysy. W końcu dostajesz możliwość wprowadzenia swojego produktu do sklepów w całej Polsce.
Odrzuciłbyś taką propozycję, ponieważ już wcześniej udało ci się osiągnąć finansowy sukces? Niektórzy zapewne tak. Inni potraktowaliby ją jako naturalny kolejny etap rozwoju.
Zanim więc nazwiesz kogoś sprzedajnym, warto zadać sobie pytanie, czy sam zrezygnowałbyś z podobnej szansy. Odpowiedź nie musi być jednoznaczna, ale pozwala spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy.
Książulo musi liczyć się z konsekwencjami. Krytyka to część biznesu
Wprowadzenie własnego produktu wiąże się z ryzykiem. Książulo musi liczyć się z ocenami smaku, ceny, jakości i samej decyzji o współpracy z Żabką. Jeśli część odbiorców poczuje się rozczarowana, może to wpłynąć na ich stosunek do twórcy. To naturalna konsekwencja prowadzenia komercyjnej działalności pod własnym nazwiskiem.
Można nie kupić tej pizzy. Można uznać, że jest za droga, albo napisać, że nie smakuje. Można również krytycznie oceniać zmianę kierunku, w którym rozwija się marka Książula.
Czym innym jest jednak rzeczowa krytyka, a czym innym obrażanie twórcy wyłącznie dlatego, że zdecydował się na biznesowe przedsięwzięcie.
Ostatecznie to klienci zdecydują, czy „Muala Pizza” obroni się na rynku. A Książulo będzie musiał zmierzyć się zarówno z potencjalnymi korzyściami, jak i kosztami swojej decyzji.
Bo przecież tylko krowa nie zmienia zdania. Smacznego!
Źródło: https://www.wprost.pl/kraj/12464376/pizza-ksiazula-w-zabce-budzi-krytyke-juz-czas-by-ktos-stanal-w-obronie-tworcy.html