PartyOnline / Blog / Dieta planetarna w szkołach dzieli rodziców. "Nagle zobaczyli w soczewicy ideologicznego wroga"

Dieta planetarna w szkołach dzieli rodziców. "Nagle zobaczyli w soczewicy ideologicznego wroga"

Dieta planetarna w szkołach dzieli rodziców.

Dieta planetarna w szkołach dzieli rodziców. „Co z jedzeniem, którego dzieci nie będą chciały?”

Nowe zasady żywienia w szkołach i przedszkolach obowiązują dopiero od kilku dni, a już wywołują sporo emocji. Dla jednych rodziców większa ilość warzyw, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych to krok w stronę zdrowszej diety dzieci. Inni obawiają się, że zmiany mogą okazać się trudne do zaakceptowania przez najmłodszych. Pojawia się też pytanie o marnowanie żywności.

Dieta planetarna w szkolnych stołówkach

Od początku września szkoły i przedszkola wdrażają nowe zasady żywienia, które w większym stopniu uwzględniają założenia tzw. diety planetarnej. To model odżywiania, który ma łączyć troskę o zdrowie z ograniczaniem wpływu produkcji żywności na środowisko.

W praktyce oznacza to większy udział warzyw, owoców, roślin strączkowych i produktów pełnoziarnistych. W jadłospisach mają częściej pojawiać się także dania roślinne oraz alternatywy dla produktów odzwierzęcych.

Nowe zasady zakładają również regularne serwowanie posiłków roślinnych, częstsze przygotowywanie zup na bazie wywarów warzywnych oraz ograniczenie ilości cukru dodawanego do napojów. Większy nacisk położono na wodę jako podstawowy napój, produkty pełnoziarniste oraz, jeśli jest to możliwe, żywność lokalną i ekologiczną.

Co trafia na talerze dzieci?

Szkolne stołówki od pierwszych dni września przygotowują jadłospisy zgodne z nowymi wymaganiami. W wielu placówkach rodzice mogą sprawdzić menu na stronach internetowych, a niektóre szkoły publikują nawet dokładny skład poszczególnych potraw.

Wśród przykładowych dań pojawiają się m.in. spaghetti bolognese, pierogi z serem i owocami, kotlet z ciecierzycy czy zupa pomidorowa z ryżem przygotowana na wywarze warzywnym.

Okazuje się jednak, że dla części rodziców nie są to szczególnie rewolucyjne zmiany.

„Nie zauważyłam żadnej rewolucji”

Arleta, mama dwójki dzieci uczących się w szkole podstawowej, postanowiła sprawdzić, jak nowe zasady wpłynęły na menu w placówce jej dzieci.

— Mam dwójkę dzieci w szkole podstawowej. Córka chodzi do czwartej klasy, a syn w tym roku rozpoczął pierwszą. Kiedy zaczęło się mówić o diecie planetarnej w szkołach, postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście coś zmieniło się w stołówce. Przejrzałam dwutygodniowy jadłospis i szczerze mówiąc, nie zauważyłam żadnej rewolucji — opowiada.

Jak dodaje, szkoła od dawna korzysta z cateringu, który wcześniej dostarczał również posiłki do przedszkola.

W menu od lat pojawiają się kasze, ciecierzyca, soczewica, fasola, fasolka czy mielone siemię lniane. Dzieci nie wszystkie te produkty lubią, ale zdążyły się z nimi oswoić.

— Pamiętam nawet, jak córka po obiedzie powiedziała w domu, że „soczewica wygląda dziwnie, ale smakuje lepiej, niż się nazywa”. Dlatego, kiedy słyszę o wielkich zmianach, mam wrażenie, że część szkół już wcześniej żywiła dzieci zgodnie z zasadami, które dziś określa się mianem diety planetarnej — mówi Arleta.

Jej zdaniem w szkolnym menu widać przede wszystkim różnorodne i zdrowe posiłki, a nie radykalną zmianę sposobu żywienia.

Rodzice podzieleni. Pojawia się też problem marnowania jedzenia

Nie wszyscy jednak podchodzą do nowych zasad z takim spokojem. Dyskusja wokół diety planetarnej szybko podzieliła rodziców. Część osób uważa, że zwiększenie ilości warzyw i produktów roślinnych w diecie dzieci to dobry kierunek. Inni zastanawiają się, czy uczniowie rzeczywiście będą chcieli jeść nowe potrawy.

Wśród komentarzy pojawia się także argument dotyczący marnowania żywności.

— Jest jeszcze inna kwestia: mówi się o ogromnych ilościach marnowanej żywności. Jeśli dzieci nie będą jeść tych posiłków, to będą kopy wyrzuconego jedzenia — komentuje jedna z internautek.

To właśnie akceptacja nowych smaków przez dzieci może okazać się jednym z największych wyzwań. Nawet najlepiej zaplanowany jadłospis nie spełni swojej funkcji, jeśli uczniowie będą zostawiać znaczną część posiłków na talerzach.

Z drugiej strony część rodziców przekonuje, że oswajanie dzieci z warzywami, kaszami czy roślinami strączkowymi od najmłodszych lat może przynieść dobre efekty w przyszłości.

Debata dopiero się rozpoczyna. Na ocenę tego, jak nowe zasady sprawdzą się w praktyce, potrzeba więcej czasu. Jedno jest jednak pewne: dieta planetarna już na starcie stała się tematem gorącej dyskusji między rodzicami, szkołami i osobami odpowiedzialnymi za żywienie dzieci.

Źródło: Nowe zasady żywienia w szkołach wywołały burzę. "Dzieci mówiły, że okropne"

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku,

Używamy plików tekstowych zwanych „cookies” („ciasteczka”), by uczynić naszą stronę łatwiejszą w użytkowaniu.

Ustawienia zaawansowane Akceptuję i przechodzę do serwisu

Ustawienia cookies

Niniejsza witryna wykorzystuje pliki cookie w celu optymalizacji doświadczeń użytkownika podczas nawigacji. Pliki cookie klasyfikowane jako niezbędne są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są one kluczowe dla funkcjonowania podstawowych elementów witryny. Ponadto, stosujemy pliki cookie pochodzące od stron trzecich, które wspierają nas w analizowaniu i zrozumieniu sposobu, w jaki użytkownicy korzystają z naszej witryny. Te pliki cookie są przechowywane w przeglądarce użytkownika wyłącznie za jego zgodą. Użytkownik ma możliwość odmowy wykorzystywania tych plików cookie, jednakże należy zauważyć, że rezygnacja z niektórych z nich może negatywnie wpłynąć na komfort korzystania z witryny.